w

Czy warto inwestować w chińskie akcje? Przeczytaj wypowiedzi 4 ekspertów! [przykłady spółek]

Jak sądzi wiele osób – Azja to przyszłość. Od wielu miesięcy mówi się w Polsce m.in. o Chinach i tamtejszych spółkach. Z ust wszelakich ekspertów dociera do nas, że przed niektórymi firmami otworem stoją wielkie wzrosty. Jak jest w rzeczywistości?

Aby rozwiać wiele wątpliwości, postanowiliśmy się zapytać o to 4 różnych ekspertów. Na nasze pytania odpowiedzieli m.in. Albert Rokicki, Jakub Mościcki, Joker z Finansowej Edukacji, czy Tomasz Jaroszek. Ich podejścia do tego rynku są naprawdę różne – zapraszamy do lektury.

Materiał pochodzi ze Strefy Premium na Liberum.com.pl. Odcinek ten jest jednym z 15 materiałów edukacyjnych, przeznaczonych wyłącznie dla naszych subskrybentów. Poza tym, mamy również serię o metalach szlachetnych, unikatowe wywiady i wiele innych korzyści – wszystko w ramach miesięcznego dostępu!

JAKUB MOŚCICKI:

Skrót:

Jakub Mościcki jest inwestorem, który nie posiada chińskich akcji. Swoją decyzję argumentuje m.in. dużym ryzykiem politycznym, które w tym kraju występuje. Jak dodał – Chińska gospodarka będzie się rozwijać, ale niekoniecznie giełda – występują tu problemy z raportowaniem wyników, co może zaburzać zaufanie inwestorów.

Cała wypowiedź:

Tak naprawdę często to są spółki wydmuszki, które w rzeczywistości nie prowadzą żadnej działalności, tylko jest jakaś spółka, gdzieś tam zarejestrowana na polu w Chinach, czy jakimś magazynie, no i robi odwrotne przejęcie jakiejś martwej spółki z USA i jest nagle notowana na giełdzie. Mimo, że sama nic nie robi.

Oczywiście, te dane finansowe można sobie spokojnie spreparować no i takie spółki sobie istnieją, ich cena się zmienia, spekulanci, czy inwestorzy to kupują. O ile chińska gospodarka będzie się rozwijać szybciej niż cała reszta świata, bo szybko odrabiają popandemiczne straty, to jednak te standardy raportowania z Chin mocno odbiegają od standardów Europejskich, które widzimy jednak na przykładzie spółek nawet z Polski, np. GetBack, też da się czasami oszukać. Pytanie jak duża skala oszustw jest w Chinach.

Tomasz Jaroszek:

Skrót:

Tomasz Jaroszek jest inwestorem, który ma ekspozycję na Chiny, jak dodał – posiada m.in. ADR na Alibabę, czy pośrednią ekspozycję na Chiny poprzez globalne ETF-y. Jak słuchamy w wypowiedzi – cała otoczka makroekonomiczna jest bardzo ciekawa, ale nie jest możliwe, aby przewidzieć, kto np. wygra wojnę handlową. Według tego inwestora, grzechem byłoby całkowite pominięcie Chin, bo w wielu sektorach stają się już dominującą gospodarką. Jednak podkreślił istniejące ryzyko polityczne z którego musimy zdawać sobie sprawę, jeżeli chcemy inwestować w chińskie akcje.

Cała wypowiedź:

Dobrze się to zbiegło z tym, że akurat do portfela publicznego kupiłem akcje Alibaby, a właściwie ADR na Alibabę, bo akcji bezpośrednio na chińskiej giełdzie nie mam, ja mam z Chinami troszeczkę tak – my czytamy, słuchamy, oglądamy, no bo to jest wszystko super ciekawe – te wszystkie makro, geopolityczne tematy, czy Chiny, czy USA, kto kogo pokona itd.

Ja mam pełną świadomość, że tego nie wiem i nie będę tego próbował z mojego pokoiku tego zgadnąć – kto będzie dominował na kuli ziemskiej, waluta, itd., więc w takie makro tematy absolutnie nie wchodzę.

Bardziej na to patrzę, że pominięcie całkowicie Chin byłoby jakąś totalną ignorancją wobec świata, gdzie Chiny w wielu dziedzinach są już pierwsze, albo zaraz za Stanami, albo w pierwszej trójce. Ta ekspansja chińska i to jak ten popyt chiński wewnątrz tego kraju jest ogromny, pokazuje jak tam jest jeszcze sporo pewnie ciekawych inwestycji.

Tylko, że tam jest jedno wielkie ryzyko inwestycyjne, no bo to są chińskie spółki. Mamy czystą politykę, mamy rywalizację USA z Chinami, więc ja w ETF globalnych czy ETF gdzieś związanych z rynkami azjatyckimi, tam są chiny. I ta jedna spółeczka, to jest Alibaba, która dzisiaj ma tak dużo ryzyk politycznych nawrzucanych, tą karę za monopolowe zagrywki, oni mają jeszcze tam kwestię konfliktu właściciela, założyciela, Jacka Ma z władzami chińskimi, plus nie mógł jeszcze wejść ze swoim debiutem giełdowym na parkiet, więc tam się tyle tych ryzyk nazbierało, że dzisiaj Alibaba, która zarabia dużo więcej niż przed pandemią, jest wyceniania dokładnie po tej samej cenie, co była przed pandemią.

Ja na to w ten sposób patrzę. Ja tutaj się zgadzam z Charlie Mungerem, w ogóle była wielka afera w USA, że Charlie Munger zainwestował w Alibabę, no i wszyscy hello, Charlie Munger, człowiek konserwatywny, który zawsze mówi tylko Ameryka – Ci źli Chińczycy, nagle postawił kupę kasy na Alibabę.

Ja się totalnie zgadzam z tą argumentacją, że Alibaba, jako ten gigant, to jest nie tylko zakład z rynkiem o to, że oni będą jednym z głównych graczy na kuli ziemskiej i absolutnie nie odstają np. Amazonowi. Oni jak równy z równym podejmują rękawice.

Ale dwa, oni mają jeszcze ten popyt wewnętrzy. Mamy więc ogromne Chiny, które się bogacą. Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy na weekendy gdzieś jeździłem po świecie. Każdy chyba kojarzy całe autokary chińskich turystów. Ta klasa średnia, która dzisiaj zarabia dużo więcej, spożywa więcej mięsa, itd. W ogóle spożycie mięsa w Chinach przyczynia się do iluś tam problemów na kuli ziemskiej.

Jak taka masa ludzi zarabia coraz więcej, to ten popyt wewnętrzny jest potworną siłą i np., jak Alibaba ma te swoje usługi chmury obliczeniowej, no to wiesz, porównujesz to do takiego clouda amerykańskiego Microsoftu, czy Amazona. Tam wszyscy to mają, a jak wchodzisz do takich Chin, to tam trochę firm to ma, ale tam jest tak gignatyczna pula, która będzie to musiała mieć.

Inaczej – nie wyobrażasz sobie, że chińskie firmy kupią sobie chmurę amerykańską, raczej kupią chińską. Mam z tyłu głowy, że taka jedyna pojedyncza spółka to jest ta Alibaba i z różnych stron to przewertowałem, że to ma sens. Natomiast, jeżeli chodzi o w ogóle nie lekceważenie Chin w swoich portfelach, to jeżeli mamy ekspozycję na cały świat, to super, bo chiny są już w tych ETF. A jeżeli mamy ekspozycję na inne kraje, to jak najbardziej, nie można lekceważyć tych Chin. Może się okazać, że one w wielu dziedzinach będą nawet przed Stanami Zjednoczonymi.

JOKER, FINANSOWA EDUKACJA:

Skrót:

Joker jest inwestorem, który uważa, że warto inwestować w Chiny… ale małą częścią kapitału. Według niego są tam duże, wspaniałe biznesy, które mogą być dobrą inwestycją, np. Tencent. Zdaniem Jokera istnieje tam jedynie ryzyko regulatora. Wspomniał on również o Alibabie i chińskich firmach alkoholowych. Ostrzega on cały czas, że Chiny powinny być małą częścią portfela inwestycyjnego – z racji na mnogość ryzyk.

Cała wypowiedź:

Tak, kupować, ale za nieznaczącą część portfela. Jeżeli np. można niektóre pozycje typu Tencent, to jest bardzo fajna firma, świetna. Ona w ogóle, mała taka ciekawostka, Tencent inwestuje bardzo w gry. On jest m.in. właścicielem Riot Games, ale nie tylko. Ma 40% akcji Epic Games. Co jest ciekawe, jest taka plotka, ona według mnie jest prawdziwa, że Tencent zbiera gotówkę na zakup Take-Two Interactive, albo kupno studia EA, to jest oczywiście na razie pogłoska. Oni mają świetny model biznesowy, jeżeli oni widzą jakiś dobry model biznesowy, oni nie próbują go kopiować, oni kupują ten biznes.

Tak np. jest taka firma, spółka córka – Tencent Music, oni mają największą ilość klientów, jeżeli chodzi o usługi muzyczne, ponad 800 mln, ona jest droga, mogłaby być trochę większa. Skrajnie długoterminowo może być to dobra opcja, ale nie od razu, na tego typu firmy trzeba uważać. Ta firma kupiła 40% akcji Spotify, to jest właśnie przykład tego typu biznesów.

Nie mam na tyle wysokiego ego, żeby próbować kogoś kopiować, bo nikt nie jest ekspertem w każdej dziedzinie. Po prostu przyłączam się do tego biznesu swoim kapitałem. Oni mają taki model – jedyne ryzyko to jest regulator. Ale jest prosta sprawa, prosty zakład. Jeżeli Chińczycy zaczną niszczyć swoje duże biznesy, to jest Alibaba i Tencent, to oni nigdy nie będą światową potęgą, nigdy nie prześcigną Amerykanów.

Nie ma możliwości, żeby państwo było silne, bez dużych biznesów, jest to niemożliwe. Jak sobie nawet porównamy Szwajcarię, zobaczymy jakie firmy są notowane w Szwajcarii, Szwajcaria jeżeli chodzi o giełdę, jest o wiele lepsza od giełdy niemieckiej. Dlaczego?

Ponieważ m.in. duże, silne, wspaniałe biznesy, one zazwyczaj są tym koniem pociągowym dla gospodarki. Wiadomo, małe biznesy też są bardzo istotne, natomiast mały biznes nie stworzy leku na raka czy alzheimera, na który trzeba przepalić setki milionów dolarów, więc to jest nawiasem mówiąc zaleta okresu taniego pieniądza.

Od okresu taniego pieniądza mogło powstać tak wiele lekarstw, które powstały w tym otoczeniu. Nikt normalny nie dał by tyle pieniędzy na badania, które prawdopodobnie by nie wyszły.

P: Czy masz jeszcze jakieś chińskie firmy na oku?

Tencent, Alibaba, JD, to jest taka Alibaba, ale JD jest teraz drogie – to w przyszłości raczej. Mamy bardzo fajne firmy, one są relatywnie drogie, nie jakoś bardzo, nie pamiętam teraz nazw, ale zachęcam do zapoznania się z chińskimi firmami alkoholowymi, one często mają udział skarbu państwa, ale one sobie świetnie radzą.

Firmy chińskie alkoholowe świetnie się rozwijają. Warto obserwować niektóre biznesy, ale Chiny nie mogą być dużą częścią portfela. Jedna rzecz jeszcze – małe firmy sprawdzają się tylko na początku nowej hossy i w niektórych momentach, prawda jest taka, że w długim horyzoncie czasowym, duże firmy mają taką samą stopę zwrotu co małe firmy. Więc nie warto w większości przypadków ryzykować dla małych firm – tylko na początku hossy.

W późnej fazie hossy małe firmy to jest szaleństwo, nie warto się z nimi interesować. Ktoś poda np. Teslę, ale to jest przykład jednej firmy na tysiąc. Ja mówię o ogóle, jeżeli weźmiemy wszystkie małe i duże firmy, to jest zupełnie inny świat. Duże i średnie firmy są najlepszą opcją, wszystko też zależy od momentu cyklu w jakim jesteśmy.

P: Czy inwestujesz na innych giełdach? Bo rozumiem, że teraz mówisz o giełdzie w Hong-Kongu.

Niektóre firmy nie są notowane w Hong-Kongu, jeżeli da się zająć u danego brokera, można się tym zainteresować, trzeba sprawdzić płynność, przewalutowanie, są jakieś koszty, które z tego wynikają. Zależy od brokera – każdy ma inne zasady. Dywersyfikacja geograficzna ma sens. Każde państwo ma jakąś perełkę. Więc jakaś dywersyfikacja ma sens.

W Niemczech mamy firmę całkiem niezłą, która tworzy oprogramowanie, która tworzy oprogramowanie dla biznesów, firmę SAP. Więc można się czymś takim zainteresować. Mamy np. z włoskich firm, we Włoszech jest tylko jedna firma, jest to firma Ferrari, tylko nie w tym momencie. Ferrari ma całkiem przyzwoite wskaźniki, bardzo wysokie marże.

Koszt produkcji w stosunku do sprzedaży, to są inne światy. Dywersyfikacja geograficzna tak, ale główna część portfela to powinny być Stany Zjednoczone, jeżeli chodzi o rynki rozwijające się, najlepiej się trzymać liderów – Chiny, Indiami można się zainteresować, ja będę się przyglądał firmie Tata Motors. Całkiem egzotycznych krajów bym unikał.

Albert Rokicki:

Skrót:

Albert Rokicki jest inwestorem, który uważa, że warto mieć ekspozycję na Chiny. Osobiście posiada on ekspozycję poprzez ETF-y. Jednak Albert nastawiony jest sceptycznie, uważa, że państwo zbyt mocno ingeruje. Istnieje tutaj ryzyko polityczne, braku własności prywatnej. Uważa on, że małą ekspozycję mieć warto, ale dużych pieniędzy by na Chiny by nie postawił.

Cała wypowiedź:

Uważam, że warto mieć ekspozycję na kraj środka, ja mam takową poprzez ETF, jest taki ETF 50 największych spółek, on jest dostępny m.in. na XTB, ja mam jakąś tam ekspozycję, natomiast jestem troszeczkę sceptyczny w ostatnim czasie, ponieważ tam bardzo się państwo włącza ostatnio, z interwencjonizmem. Rozmawialiśmy o nieruchomościach, zamierza hamować rynek nieruchomości, rynek surowców hamuje, nie chce dopuścić do bańki na akcjach.

To mi się nie podoba, prawda, że jako kraj komunistyczny, Ty nie wiesz jakie regulacje tam mogą być, czy jakiegoś podatku tam nie dowalą, na korporacje, czy od zysków kapitałowych. Tutaj jest jedna wielka niewiadoma – odnośnie przepisów, poszanowania własności prywatnej, itd. Małą ekspozycję tak, natomiast dużych pieniędzy bym nie położył na akcje chińskie.

ZOBACZ WIĘCEJ W STREFIE PREMIUM:

Całość jest również dostępna w formie video. Materiał pochodzi z darmowego filmu, który udostępniliśmy Wam z serii El Presidente, która opowiada o różnego rodzaju rynkach finansowych. W Strefie Premium znajduje się jeszcze 14 innych odcinków – z tymi samymi ekspertami. Dostęp kosztuje 25 PLN miesięcznie. Zachęcamy do kupna subskrypcji, w kolejce czekają następne sezony – z innymi ekspertami. Całość dostępna jest w ramach jednego zakupu.

Kliknij w link poniżej, aby obejrzeć darmowy materiał w formie video i dowiedzieć się więcej o Strefie Premium:

KLIKNIJ TUTAJ!

Kryptowaluty. Twitter wprowadzi napiwki dla twórców? W Bitcoinie

Twitter uruchomi napiwki w BITCOINIE?! Jak będzie wyglądał system płatności?

Stan wyjątkowy w Polsce. Andrzej Duda podjął decyzję

Stan wyjątkowy w Polsce. Andrzej Duda podjął decyzję