w ,

Fakty i mity dyktatury. Wywiad z białoruską liberałką.

Jakub Czachajda, Stowarzyszenie Niskie Składki, przeprowadził wywiad z Marią, białoruską, antyreżimową aktywistką, zwolenniczką liberalizmu.

Białoruś. Jak bogaty jest Aleksandr Łukaszenko?

Jakub Czachajda (Stowarzyszenie Niskie Składki): Jak się czujesz? Wszystko w porządku?

Maria: Powiedziałabym, że raczej tak. O ile można tak powiedzieć o osobie, która musi ciągle godzić życie prywatne z pracą, protestami i śledzeniem wiadomości.

J.C.: Co myślisz o obecnych protestach? Co myślą o nich Białorusini? Czy wszyscy wspierają sprawę?

M: Myślę, że obserwujemy obecnie niespotykane wcześniej zjednoczenie narodu, zmęczonego latami dyktatury. Oczywiście nie wszyscy protesty wspierają. Służby milicyjne w dalszym ciągu stoją po stronie prezydenta Łukaszenki, a część ludzi bierze udział w pro-reżimowych wiecach (aczkolwiek znane są przypadki, w których ludzie są zmuszani do brania w nich udziału, pod rygorem przykładowo zwolnienia z pracy). Zdarzają się też osoby, których protesty w ogóle nie interesują. Niemniej jednak, liczba ludzi zaangażowanych i domagających się zmian już jest imponująca i stale rośnie. Widać to na zdjęciach i filmach oraz po liczbie podpisów, które zgromadzili pod swoimi nazwiskami opozycyjni kandydaci. Ponadto, niespotykana wcześniej rzesza ludzi zgłosiła się do pracy w komisjach lub jako obserwatorzy procesu wyborczego. Trzeba też zauważyć, że na ulicach, przez dwie niedziele z rzędu, zgromadziły się tysiące ludzi, co nie zdarzyło się jeszcze nigdy. Myślę, że wreszcie zaczęliśmy czuć się jak jeden naród i niezależnie od wyniku protestów, nasza żądza zmian nie zniknie.

J.C.: Czy przez Twój stosunek do Łukaszenki byłaś już w więzieniu? A może Twoi przyjaciele byli? Jak tam jest?

M: Ja jeszcze nie byłam, ale moja siostra i kilkoro moich przyjaciół tak. Horror, który przeszli, jest nie do wyobrażenia. Milicja jest niesamowicie brutalna, wiele osób zostało w więzieniu dotkliwie pobitych, a część została pozbawiona dostępu do wody i jedzenia. Niektórzy zostali zgwałceni, inni opuścili zakłady karne z licznymi ranami. Moja siostra została zatrzymana w centrum miasta, za samą chęć dołączenia do protestu, razem z 14 innymi osobami. Powiedziała mi, że wszyscy zatrzymani starają się wspierać siebie nawzajem, próbują zapamiętać swoje imiona, żeby po wyjściu powiadomić swoich bliskich, a część nawet kontynuuje kontakt po wyjściu na wolność.

J.C.: Jak myślisz, co stanie się później? Czy uważasz, że możliwa jest rezygnacja Łukaszenki z urzędu i przeprowadzenie nowych wyborów?

M: Szczerze? Nie mam pojęcia. Uważam, że doszliśmy do punktu w którym nie ma już odwrotu. Reżim dopuścił się względem ludzi czynów, których nie są w stanie wybaczyć, ani zapomnieć. Mam tutaj na myśli przemoc, morderstwa w zakładach karnych oraz na ulicach Mińska. Po raz kolejny, reakcja władz pokazała, jak bardzo oderwani są od rzeczywistości i jak bardzo nie liczą się z losem mieszkańców Białorusi. W części fabryk wszczęto strajki i wysunięto postulaty. Robotnicy domagają się rezygnacji Łukaszenki oraz nowych, uczciwych i przejrzystych wyborów i nie wrócą do pracy, dopóki ich żądania nie zostaną spełnione. Moim zdaniem, Łukaszenka dobrowolnie nie zrezygnuje z urzędu, ale liczba ludzi, przeciwna jego rządom, nigdy nie była tak wysoka. Wydaje mi się, że ludzie w dalszym ciągu będą wykorzystywać wszelkie wydarzenia publiczne do wyrażenia swojego stanowiska. Warto zauważyć, że coroczne uroczystości w szkołach zostały już odwołane i prawdopodobne jest, że to samo stanie się z wrześniowym półmaratonem w Mińsku Chodzi o to, żeby aktywiści nie mieli okazji do publicznego wygłoszenia swojego stanowiska. Uważam, że jeżeli rząd dalej będzie bagatelizował tę sytuację i niczego nie zmieni, to będziemy musieli stawić czoła poważnym konsekwencjom gospodarczym, co może zachęcić nieprzekonanych do udziału w protestach.

J.C.: Załóżmy, że zostaną przeprowadzone nowe wybory, w których Łukaszenka przegra. Co może się wydarzyć? Czy możliwa jest interwencja ze strony Rosji?

M: Jeżeli uda nam się doprowadzić do nowych, uczciwych wyborów i uwolnimy wszystkich więźniów politycznych, to wydaje mi się, że część z tych byłych więźniów stanie do wyścigu po urząd prezydenta. Bardzo trudno jest przewidzieć, co stanie się dalej. Możliwe, że Rosja wesprze jednego z kandydatów, ale wątpię, że ktokolwiek przystanie na taką propozycję. “Najwięksi” kandydaci znajdują się wśród ludzi, którzy startowali w poprzednich wyborach i są obecnie bezprawnie przetrzymywani. Zatem albo Rosja wesprze jednego z nich, co moim zdaniem nie wydaje się możliwe, albo wystawią nowego kandydata, który jednak nie będzie szeroko znany, co przełoży się na trudność w budowie społecznego poparcia. A jeżeli chodzi o agendę polityczną, myślę że reforma Konstytucji byłaby jedną z pierwszych rzeczy, którą zająłby się nowy prezydent.

J.C.: Czy gdyby doszło do wyboru nowego prezydenta to dążyłby on do współpracy z Unią Europejską, czy może nie wchodzi to w grę?

M: Nie uważam, że dołączenie do UE jest na ten moment możliwe. Co więcej, żaden z programów politycznych nie zawiera wzmianki o takich planach. Od dłuższego czasu nie mamy prawnej możliwości do przeprowadzania niezależnych ankiet, więc nie jesteśmy w stanie ocenić nastrojów społecznych w tej kwestii, ale wątpię, że dołączenie do UE jest czymś, czego Białorusini chcą. Jesteśmy zależni od Rosji i rozumiemy to. Myślę że nikt nie myśli teraz o zrywaniu już istniejących porozumień, ani też nikt nie rozważa bliższej współpracy z UE. Jeżeli reżim upadnie, to prawie automatycznie rozwiążemy większość problemów, które stoją na drodze dobrych relacji z UE (problemów takich jak kara śmierci, jakość procesu legislacyjnego, czy przetrzymywanie więźniów politycznych). Generalnie, wszystko to, co podpowiada nam UE i zdrowy rozsądek, jest sprzeczne z polityką reżimu. Ogólnie uważam, że relacje z UE z czasem się polepszą.

J.C.: Czy ludzie na Białorusi są gotowi na “zachodnią demokrację” i wolność ekonomiczną?

M: Nigdy się tego nie dowiemy, jeśli dalej będziemy żyć w dyktaturze. Gdy już się od niej uwolnimy, wtedy się przekonamy. Niemniej jednak wierzę, że jesteśmy gotowi. Mamy na Białorusi wiele start-upów i innych projektów, które zdołały osiągnąć sukces mimo niekorzystnych warunków. Gdy środowisko stanie się w naszym kraju bardziej “przyjazne”, to pojawi się ich więcej, a te już obecne rozbłysną jeszcze jaśniej.

J.C.: Czy czujesz, że Białoruś potrzebuje transformacji ekonomicznej? Co powinno ulec zmianie jako pierwsze? Co Ty być zmieniła?

M: Nie jestem ekonomistą, ale oczywiście, że potrzebujemy transformacji. Około 70% białoruskiej sfery ekonomicznej stanowi sektor publiczny, czyli firmy państwowe. Wiele naszych fabryk przynosi straty i konieczne jest ciągłe dotowanie ich z budżetu państwa. Dlatego też, pierwszym moim ruchem byłaby prywatyzacja wszystkich niedochodowych i niewypłacalnych małych i średnich przedsiębiorstw. Uważam też, że istotne byłoby też zwolnienie z odpowiedzialności karnej osób, które popełniły “przestępstwa ekonomiczne”, a większość “przepisów ekonomicznych” powinno zostać usuniętych z kodeksu karnego. Powinniśmy też skończyć z urzędowym ustalaniem cen dóbr.

J.C.: W skali od 1 do 10, na ile oceniasz wolność gospodarczą na Białorusi? Czy łatwo jest tam otworzyć prywatne przedsiębiorstwo? Jak wielu Twoich przyjaciół to przedsiębiorcy?

M: Oceniłabym ją na 5. Stosunkowo łatwo jest tu założyć firmę. Wielu moich znajomych pracuje na własny rachune, lub prowadzą własną działalność gospodarczą. Jednak mimo wszystko często jest to problematyczne. W opublikowanym przez The Heritage Foundation raporcie na 2020 rok, Białoruś znalazła się na 88 miejscu w indeksie wolności gospodarczej, czyli jej ogólny wynik znajduje się znacznie niżej niż średnia regionalna. Najlepsze oceny Białoruś otrzymała w kategoriach „wolności handlowej”, „obciążenia podatkowego” oraz „kondycji fiskalnej”, a najgorsze dla „spójności rządowej”, „poziomu inwestycji” i „niezależności finansowej”.

J.C.: Jak radzicie sobie z inflacją? Kapitał gromadzicie w złocie, kryptowalutach czy może w walutach zagranicznych?

M: Wielu Białorusinów, których znam, posiada oszczędności w walutach zagranicznych. Niektórzy inwestują też w kryptowaluty, ale uważam, że nie jest to zbyt popularne, ponieważ jest to metoda wymagająca merytorycznie i skomplikowana technicznie. Jako przykład podam moją babcię, która prędzej zainwestuje w dolary, niż kupi Bitcoina.

J.C.: Czy cenzura jest zjawiskiem popularnym na Białorusi? Jak sobie z nią radzicie?

M: Na ten moment około 70 niezależnych stron informacyjnych zostało zablokowanych. Głównym kanałem nieskrępowanej komunikacji stał się Telegram, niektórzy korzystają też z VPNów. Cenzura jest wszechobecna w mediach rządowych. Gdy jedna z publicznych gazet zdecydowała się na druk prawdziwych informacji, nie mogła tego zrobić, gdyż drukarnia zasłaniała się “problemami technicznymi”

J.C.: Co Białorusini myślą o Rosji i Polsce?

M: Z programów politycznych wynika, że żaden z kandydatów nie jest otwarcie antyrosyjski. Myślę, że zdajemy sobie sprawę z naszej zależności gospodarczej od Rosji i nie jesteśmy w stanie zmienić tego w ciągu jednej nocy. O ile w ogóle jest to możliwe. Z najnowszej ankiety The Academy of Sciences wynika, że tylko 7% Białorusinów wpiera zjednoczenie z Rosją, a około 25% opowiada się za większą z nią integracją. Wydaje mi się, że jeżeli Rosja pokusi się o interwencję w tej kwestii, to liczby te znacząco spadną. Rosję traktujemy głównie jako sąsiadów, z którymi możemy utrzymywać dobre stosunki, ale musimy wyznaczyć pewne granice, żeby Białoruś nie stała się częścią Federacji. Jeżeli chodzi o Polskę, w większości przypadków słyszę o porównywaniu naszych sytuacji gospodarczych i analizowaniu polskich reform z ‘89 roku. Część ludzi rozważa też wyjazd do Polski za pracą lub już tam pracuje.

J.C.: Jak możemy Wam pomóc?

M: Na Facebooku prowadzona jest zbiórka pieniędzy na pomoc strajkującym, by zapewnić im środki do życia, które reżim odebrał im w ramach represji. Właściwie to każdy przejaw solidaryzowania się z narodem białoruskim jest przez nas bardzo mile widziany. Staramy się śledzić wypowiedzi polityków, celebrytów, organizacji itp.

Jak Youtube walczy z reżimem Łukaszenki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Masz iPhone? Facebook nie dostanie Twoich danych dla reklamodawców

Zrozumienie wolności, czyli liberalizm