w ,

Matury: brak prezycji i nawiązania do Shreka

Tegoroczne matury nie należały do najbardziej przewidywalnych. W wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej szef CKE poruszył temat stanu wiedzy tegorocznych abiturientów.

Matury 2020 zaskoczyły uczniów przede wszystkim formą. W tym roku nie odbyły się egzaminy ustne, a sama data została przeniesiona z maja na czerwiec. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany wielu maturzystów, jednak dla niektórych była to okazja do nadrobienia zaległości. Tak przynajmniej uważa szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, dr Marcin Smolik.

W rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną zaznaczył, że tegoroczne matury pokazały Komisji, że uczniowie gorzej sobie radzą z utworami klasycznymi (Pan Tadeusz, Treny), a lepiej z lekturami napisanymi mniej archaicznym językiem (np. Mały Książę).

Matury zdaniem Smolika wymagają większej precyzji ze strony ucznia.
fot. Ivan Aleksic/ Unsplash

Co więcej, dr Smolik przyznał, że w pewnym momencie matury mogły być całkowicie odwołane, a o dostaniu się na uczelnie przesądziłby konkurs świadectw. Jednakże szef CKE zaznacza, że nie byłby to miarodajny wskaźnik.

Ponadto, Smolik odrzuca scenariusz rzekomego wycieku pytań egzaminacyjnych z języka polskiego. Sugeruje, że mogła być to prowokacja. Zdaniem szefa CKE, podejrzany jest fakt, że to właśnie na Podlasiu znaleziono potencjalne pytania. Warto dodać, że obecny szef resortu edukacji pracował w Białymstoku. W opinii Smolika jest to wyłącznie szukanie kontrowersji.

Co ciekawe, szef CKE uważa, że matury, a także system edukacji jest odpowiednio skrojony pod wymagania akademickie. Zapytany o potrzebę przerabiania utwórów XIX-wiecznych stwierdził, że tego typu zajęcia zaszczepiają w uczniach nawyki, które pozwolą na analizę trudniejszych tekstów bez użycia przysłowiowego Google’a.

Smolik podkreśla, że najbardziej deficytową umiejętnością współczesnego maturzysty jest precyzja. W tym kontekście nawiązał do przyszłych zmian w strukturze egzaminu.

Chcemy, żeby dzięki zmianie egzaminu byli ludzie, którzy czytają bardziej uważnie, wypowiadają się bardziej precyzyjnie. […] To jest jeden z głównych problemów, z którymi ludzie się zderzają, gdy idą do firmy i szef ich prosi o business summary, gdzie oni piszą 7 stron, a szef chce pół. On nie ma czasu, on chce po prostu konkret. […] I zdarza się, że musimy zaliczyć, jak ktoś odwołuje się do Shreka czy Boba Budowniczego – wyjaśnia Smolik.

Sprawdź również: Historia LGBTQ+ w oficjalnym programie nauczania Szkocji

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Vetonauta

Napisane przez VETO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Belgia krytykuje Dudę.

Belgia: Były premier krytykuje Dudę i chce ograniczeń

Ksiądz nawoływał do głosowania na Dudę.

Ksiądz nawołuje z ambony do głosowania na Dudę