w ,

Szarańcza fiskalna, czyli jakie podatki i opłaty zapowiedział ostatnio rząd

Podatek cukrowy, ozusowanie umów zlecenie – bardzo słyszane, szeroko komentowane, ale niestety tylko niektóre zapowiedziane podatki i opłaty przez Prawo i Sprawiedliwość. W ostatnim czasie byliśmy świadkami wielu deklaracji ze strony rządu, dotyczących nowych przymusowych danin, które obejmą różne sfery życia ekonomicznego oraz społecznego.

Źródło: freepik

Rząd Zjednoczonej Prawicy od początku swoich rządów skupia się na polityce prorodzinnej, oferując milionom Polaków różnego rodzaju świadczenia i finansowe pomoce. Odwołuje się do konserwatywnych wartości, zawartych w programie, podkreślając znaczenie rodziny jako jednego z głównych fundamentów trwałości cywilizacji i rozwoju człowieka.

Jeśli filar ten jest zaniedbany, trudno mówić o przyszłości narodu. Dlatego rząd wprowadził 500+ na każde dziecko, 300 złotych na wyprawkę szkolną i bon turystyczny, by każdy rodzic z dziećmi miał szansę wyjechać na wczasy. Programy te mają na celu wzrost dzietności i ułatwienie rozwoju każdemu dziecku.

Jak wszyscy wiemy, każdy planowany wydatek wymaga precyzyjnego planu pozyskiwania środków na dane przedsięwzięcie. Rząd musi mieć pieniądze aby sfinansować prosocjalne programy.

Pieniądze w budżecie państwa biorą się z obowiązkowych opłat, nakładanych na podatników, czyli obywateli. Z ich wypracowanych pieniędzy biorą się wszelkie programy, nadzorowane przez instytucje państwowe.

Każdy rząd może realizować politykę czy to proeuropejską czy pronarodową, wyłącznie dzięki pieniądzom pobieranym przez podatki. Trudno więc mówić, że rząd posiada swoje pieniądze.

„Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.”

Margaret Thatcher, „Metro” 9 kwietnia 2013

Od 1 sierpnia, kiedy zaczął funkcjonować w Polsce bon turystyczny, ruszyła masa zapisów, która spowodowała obciążenie systemu. Chętnych na świadczenie było bardzo dużo rodzin. Ministerstwo Rozwoju podało informację, że w pierwszym miesiącu obowiązywania świadczenia pobrano 886 tysięcy bonów na kwotę 759 milionów złotych.

Z jednej strony liczba chętnych była duża, ale rząd specjalnie dążył do tego, żeby program jak najszybciej uruchomić by zwiększyć popyt.

Konieczność finansowania tak dużego przedsięwzięcia, wymagała od rządu pozyskania pieniędzy by starczyło też w budżecie pieniędzy na inne projekty i społeczne interesy. Z tego powodu rozpoczęła się plaga zapowiedzi nowych podatków, opłat i przymusowych danin.

Jakie podatkowe nowości zapowiedział w ostatnim czasie PiS ?

Źródło: kwejk.pl
  1. OCITowanie spółek komandytowych – czyli w praktyce podwójne opodatkowanie wielu rodzinnych firm. Mimo, że aktualnie wspólnicy są zobowiązani płacić podatek liniowy PIT na poziomie 19%, cała spółka będzie zobowiązana dodatkowo odprowadzać CIT. Jeśli przychody spółki będą nie większe niż 2 mln. euro, w przeliczeniu na zł ok. 8,9 mln. wtedy stawka CIT będzie na poziomie 9%. Powyżej tej kwoty trzeba będzie zapłacić już 19%. Najpierw trzeba będzie zapłacić CIT, czyli podatek na poziomie spółki. Później zapłacą wspólnicy podatek PIT od zysku, z kolejną 19% stawką, jeśli przychody będą powyżej 2 milionów.

Jeśli firma swoją działalnością wygeneruje przykładowo 20 mln. dochodów rocznie, 19% CIT który będzie musiała zapłacić, wyniesie w przeliczeniu aż 3,8 mln. złotych. Następnie, kiedy wspólnicy będą musieli uiścić 19% PIT, oznacza to, że oddadzą państwu ok, 3,1 mln. Jest to kolejna milionowa kwota. Czyż to nie jest szokujące, że tak dużo pieniędzy państwo żąda od spółek komandytowych ? Tak potężne koszty prowadzenia działalności doprowadzą tylko do redukcji miejsc pracy i zwiększenia bezrobocia.

  1. Podatek od reklam – czyli zapowiedziana przez rząd danina od przychodów reklamowych. Zaproponowali ją przedstawiciele Solidarnej Polski, koalicjanci Prawa i Sprawiedliwości. Wszystko zaczęło się od sytuacji, gdzie premier Mateusz Morawiecki na szczycie UE nie zastosował weta aby zablokować powiązania wypłaty unijnych dotacji z przestrzeniem praworządności. Solidarna Polska skrytykowała tą postawę, oceniając ją jako pogrzebanie dekoncentracji. To dało im pretekst aby skonstruować model daniny od reklam.

Podatek to obciążenie dla przedsiębiorców i pracowników

Model ten w praktyce ma funkcjonować na zasadzie podatku handlowego z obrotów z handlu detalicznego. Wszelkie podmioty medialne, oprócz podstawowych, obowiązujących danin, musiałyby też odprowadzać określony procent obrotów z reklam internetowych, ale też powierzchni reklamowej i sprzedaży czasu reklamowego. Podatek ten będzie sporym obciążeniem, zwłaszcza dla mediów początkujących lub najmniejszych (regionalnych, lokalnych), które z racji swej pozycji rynkowej nie będą mogły przerzucić niechcianej daniny na klientów. Media z większym kapitałem jak najbardziej zaczną podnosić ceny, które zaczną skłaniać osoby korzystające z usług do przeprowadzania negocjacji z mediami. Podatek ma obowiązywać od 2022 roku.

  1. OZUSowanie umów zlecenie – jeśli myśleliście, że otrzymanie umowy o pracę od pracodawcy, będące zjawiskiem graniczącym z cudem jest nie do przebicia pod względem irytacji, jesteście w błędzie ! Obciążenie umów zleceń składkami na ZUS doprowadzi do sytuacji, gdzie otrzymanie niechlubnej “śmieciówki” będzie cudem na miarę zmartwychwstania Chrystusa.
Źródło: Demotywatory

Mniejsze pensje, bo jak inaczej?

Z powodu oskładkowania, pracodawcy znowu będą zmuszeni zapłacić więcej. Na pewno skończy się to redukcją miejsc pracy, gdyż z powodu konieczności uiszczenia kolejnych składek, zaczną się w środowiskach pracowniczych oszczędności. Ci pracownicy, którzy nie zostaną zwolnieni, będą musieli się przygotować na mniejsze pensje.

Jeśli ktoś zarabia np. 5 tys. zł. brutto miesięcznie, powinien liczyć się z ubytkiem o ok. 480 zł. Na rękę otrzyma ok. 3 778 zł., a łączny koszt jaki będzie musiał ponieść pracownika, wyniesie ok. 6 024 zł., co oznacza nawet o 1000 zł. droższy koszt pracy. OZUSowanie tzw. „śmieciówek” nie tylko uderzy po kieszeniach pracowników, ale też pracodawców. Strata pracownika wyniesie ok. 500 zł, a pracodawcy dwa razy tyle. Kolejne poszukiwanie oszczędności pogłębi rozwój szarej strefy, przez co dostanie pracy z jakąkolwiek umową będzie przypominać walkę dwóch drapieżnych zwierząt w dżungli.

  1. Podatek cukrowy – tzw. walka z niezdrowymi nawykami konsumenckimi Polaków. W teorii dbałość o kondycję i bezpieczeństwo społeczeństwa, w praktyce wyższe ceny nawet tych produktów, które przy słodzonych, gazowanych napojach czy energetykach wydają się zdrowsze !
Źródło: Msn wiadomości

Ta przymusowa danina obejmie nie tylko słodkie napoje typu Pepsi, Coca-Cola, albo z dużą ilością tauryny jak Black czy Monster. Droższe będą również piwa smakowe, do których dodaje się cukier, a nawet miód po skończeniu fermentacji ! Nie można zapomnieć też o małpkach, dlatego, że rząd planuje nałożyć też 25 złotych od jednego lista alkoholu stuprocentowego.

Butelka o pojemności 100 ml, zawierająca 40% alkohol, będzie droższa o 1 zł, 200 ml podrożeje o 2 zł, a wino z 14% alkoholem będzie kosztować więcej o 88 groszy.

Niezadowoleni będą nie tylko sportowcy, pijący energetyki dla wzmocnienia czy osoby lubiące napoje cukrowe, ale też koneserzy win i napojów alkoholowych – niezależnie od spożywanych ilości, ich też dotyka kara od państwa.

Wydawać by się mogło, że rząd walczy z otyłością i panującą cukrzycą. Jednak konstrukcja podatku cukrowego, dotykająca także małpki, wina czy piwa miodowe, daje nam jasno do zrozumienia, że dla rządu ważne jest wyłącznie dobro budżetu.

  1. Wyższa akcyza na używane samochody – o rządowych planach wprowadzenia tego obciążenia informowała Jadwiga Emilewicz z Porozumienia. Minister otwarcie przyznawała, że wraz z rządem dążą do tego, aby sprowadzanie do Polski używanych samochodów przestało być dla kogokolwiek opłacalne.
Źródło: auto-motor-i-sport.pl

Jakby nie dość było, że obecnie każdy z nas płaci akcyzę od każdego pojazdu rejestrowanego po raz pierwszy w kraju – bez względu na to czy używany czy nowy – będziemy musieli dokładać kolejne pieniądze aby mieć możliwość dojazdu gdziekolwiek.

Aktualnie, za auta z silnikami, mającymi mniejszą pojemność niż 2 litry, jesteśmy zobowiązani płacić 3,1% kwoty ich zakupu. Pojazdy z większymi silnikami są już objęte 18% stawką. Ponadto, rząd planuje zakazać wycinania filtrów DPF, co oznacza, że auta ich nieposiadające, nie będą mogły zostać dopuszczone do ruchu.

Regulacja akcyzowa, zapowiadana przez PiS jest uderzeniem w ogromny rynek samochodów. Kolejny raz zapłacimy więcej za rzecz przynoszącą nam jakieś udogodnienie.

Jeśli z powodu wysokich cen upadną zakłady, którym importowanie zagranicznych aut przestanie się opłacać, ilość samochodów do wyboru po dogodnych cenach będzie ograniczona, a Polacy zostaną zmuszeni do kupowania nowych, nieużywanych, czyli drogich aut, na które nie każdego stać.

  1. Likwidacja ulgi abolicyjnej – dzięki niej Polacy mieszkający za granicą, mogą rozliczać się na podstawie przepisów prawa kraju, w którym aktualnie się znajdują. Niestety rząd skonstruował w ostatnim czasie projekt ustawy, znoszący tą ulgę całkowicie. Jej likwidacja spowoduje, że Polacy będą musieli zacząć rozliczać się podwójnie. Nie tylko w kraju, do którego wyjechali, ale też we własnej ojczyźnie.
Źródło: pnp24.pl

Jest to wprost kara za ambicję, pracowitość i zdolność polepszania własnego bytu. Polacy wyjeżdżają za granicę głównie dlatego, że mają tam lepsze standardy życia i mogą zarobić dla siebie i swoich rodzin więcej pieniędzy.

Nie tylko dzięki otwartym granicom na terenie Unii, ale też (o czym rzadko się mówi) uldze abolicyjnej, sprawiającej, że pracujący za granicą Polacy oddają mniej pieniędzy instytucjom państwowym.

Jeśli ulga zostanie zlikwidowana, wszyscy Polacy za granicą zostaną zmuszeni aby w Polsce zapłacić różnicę między podatkiem krajowym a tym na terenie kraju, gdzie aktualnie osiągają przychody.

Przepisy te mogą obowiązywać już na początku stycznia 2021 roku. Jest to próba zniechęcania Polaków do pracy za granicą i chęć zatrzymania ich w kraju.

Jak jednak rząd chce przekonać emigrantów aby nie wyjeżdżali poza Polskę, oferując cały czas te same kiepskie warunki finansowe i zawodowe ? Jeśli rząd rzeczywiście chciałby jak najwięcej rodaków zatrzymać w kraju, zacząłby od obniżenia kosztów pracy, podatków, likwidacją biurokracji i uproszczeniem przepisów, a nie kolejnym szukaniem pieniędzy dla budżetu.

Wielka polityka cudzym kosztem

Wszystkie powyższe ogłoszone przez rząd plany, miały miejsce w przeciągu ostatniego miesiąca. Bardzo wyraźnie widać, jak Prawo i Sprawiedliwość rozpaczliwie szuka kolejnych pieniędzy, aby sfinansować socjalne obietnice. Im więcej chętnych do korzystania z projektów, mogących zwiększyć nasze domowe budżety, tym wpływy w budżecie muszą być znacznie większe.

Całe przedsięwzięcie, polegające na zaspokajaniu potrzeb określonej grupy społecznej (rodzin z dziećmi), odbywa się kosztem całego społeczeństwa. Rząd, który musi pozyskiwać jeszcze więcej pieniędzy niż wcześniej, prowadzi do coraz większego ubóstwa obywateli.

Źródło: MillwardBrown SMG/KRC

Według raportu Wolności Gospodarczej Świata, Polska spadła z 59 miejsca na 77 w rankingu wolności gospodarczej ! Otrzymała 7,04 punktów na 10 możliwych, co dało jej miejsce 77 spośród 162 krajów świata. Rok temu uzyskała 7,31 punktów, dzięki czemu znalazła się na miejscu 59. Przyczyną spadku naszej pozycji w rankingu gospodarczej wolności był nie tylko niższy poziom jakości pieniądza, systemu bankowego, ale pogorszenie jakości prawnego systemu i ochrony własności prywatnej. Polska w tym rankingu uplasowała się pomiędzy Serbią (7,05) a Kirgistanem (6,99).

Trudno się dziwić skoro prowadzenie w Polsce firmy coraz bardziej przypomina walkę Don Kichota z wiatrakami. Koszty pracy stale rosną, niechcianych danin trudno uniknąć, trudno więc mówić o wolności na tle ekonomicznym. Przedsiębiorcy z każdym kolejnym rokiem muszą zmagać się z jak największą ilością barier aby ich firmy na rynku miały szansę przetrwać. Takie są skutki nadmiernie rozbudowanej polityki socjalnej. Im więcej zyskuje jeden, tym bardziej traci drugi.

Napisane przez Eryk Hałas

Wolnościowiec, redaktor, absolwent filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Prywatnie miłośnik muzyki, książek, miast i linii kolejowych.

Jeden komentarz

Dodaj odpowiedź

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Jak niewidomy projektuje strony. Wywiad z Mateuszem Pawłowskim.

    Chcesz szukać skarbów? Lepiej uważaj!