w , ,

Za co zapłacimy więcej przez podatek od cukru?

Niedawno Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę, wprowadzającą podatek cukrowy. Nowa, przymusowa danina będzie obowiązywać od 2021 roku. Ma ona obejmować wszelkie słodzone napoje, a także alkohol w małych opakowaniach. W branżach przemysłowych, głównie w rolniczej i spożywczej, projekt budzi duże kontrowersje.

Źródło: unsplash.com

Cukier jako główny wróg rządu

Celem wprowadzenia podatku od cukru ma być promocja prozdrowotnych nawyków żywieniowych. Zwolennikiem podatku cukrowego był resort zdrowia, którego kierownikiem był Łukasz Szumowski. Przedstawiciele resortu przeprowadzili przez parlament całą inicjatywę. Jej zwolennikiem jest również zastępujący Łukasza Szumowskiego na stanowisku ministra zdrowia Adam Niedzielski – były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia i jeden z głównych pomysłodawców całego projektu.

Firmy zajmujące się produkcją i dystrybucją żywności nie są zadowolone z proponowanej przez rząd przymusowej opłaty. Osoby w nich pracujące uważają, że rząd niezależnie od intencji powinien skonsultować cały pomysł z branżą spożywczą. Jeden z jej przedstawicieli wystosował apel do rządu:

– Apeluję do Pana o zorganizowanie otwartej debaty w sprawie ustawy cukrowej – wygłasza Jan Kolański, prezes firmy Colian.

Branża napojowa popiera wprowadzenie podatku cukrowego, ale na zasadach wspólnie wypracowanych przez jej przedstawicieli i rząd. Rozpocznijmy dialog! – możemy przeczytać w liście prezesa Colianu do P. Andrzeja Dudy – Firmy już dziś, w trudnym dla całej gospodarki okresie pandemii COVID-19, borykają się z poważnymi problemami. Dodatkowe obciążenia finansowe znacząco pogorszą ich funkcjonowanie – zaznacza w liście.

Przedstawiciel Colianu uważa, że nowa danina powinna zostać skonstruowana w taki sposób, aby jej wysokość była dla wszystkich akceptowalna. Rząd powinien myśleć nie tylko o zapewnieniu środków w budżecie na walkę z cukrzycą czy otyłością, ale też o utrzymaniu istniejących firm na rynku, żeby gospodarkę mogły dalej napędzać jak do tej pory.

Co podrożeje przez podatek ?

Głównie na celowniku rządu będą napoje słodzone i energetyczne. Podatek ten ma występować w formie opłaty stałej i zmiennej. Stałą opłatą będzie 50 gr. za litr napoju z dodatkiem substancji słodzącej albo cukru, a dodatkiem 10 gr. za litr napoju, zawierającego substancję aktywną, np. taurynę, kofeinę. Opłata zmienna ma wynosić 5 groszy za każdy gram cukru powyżej 5 gramów na 100 ml.

Na pewno więcej zapłacimy za słynne i popularne w Polsce „małpki”. Ustawa o podatku cukrowym wprowadza również opłatę za alkohol znajdujący się w butelkach do 300 ml. To oznacza aż 25 złotych od litra stuprocentowego alkoholu, który jest sprzedawany w opakowaniach, mających objętość nie większą, niż 300 ml. Czyli za „setkę” od 30-procentowej smakowej wódki zapłacimy o 75 gr więcej, setka od 40-procentowej wódki będzie kosztowała nas złotówkę więcej, a za wino w 250 ml butelce będziemy musieli z własnej kieszeni dołożyć 88 gr.

Jakby tego było mało, podatek cukrowy będzie dotyczył miodu. Piwa i inne napoje z jego dodatkiem również staną się droższe. Choć miód jest uznawany za zdrowszą alternatywę dla cukru, danina cukrowa go nie ominie. Śmiech wywołuje oświadczenie przekazane przez Ministerstwo Zdrowia, że sam miód nie ma podlegać opodatkowaniu, ale jego obecność w napojach już tak:

Nowelizacja ustawy dot. promocji prozdrowotnych wyborów konsumentów przewiduje nałożenie tzw. opłaty cukrowej na napoje. Dlatego napoje z dodatkiem miodu zostaną objęte tzw. podatkiem cukrowym, ale sam miód nie – możemy przeczytać w odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia dot. traktowania miodu.

Jakie będą kary za niedostosowanie się do nowych przepisów ?

Jeśli wprowadzone opłaty nie będą dokonywane, naczelnik urzędu skarbowego będzie mógł ustalić i nałożyć dodatkową opłatę sankcyjną. Zarówno podatek cukrowy jak i opłata sankcyjna mają stanowić przychód Narodowego Funduszu Zdrowia w 96,5% oraz dochody budżetu państwa w 3,5%. Za nieuiszczenie opłaty dotyczącej napojów alkoholowych w opakowaniach 300 ml, wpływy z niej oraz opłaty sankcyjnej mają stanowić 50% dochód gmin, na terenie których prowadzi się sprzedaż alkoholu, a 50% przychód NFZ.

Nowe przepisy nie będą korzystne ani dla pracowników branży spożywczej ani dla klientów. Kryzys wywołany epidemią koronawirusa doprowadził do strat finansowych wielu firm w Polsce, przez co mnóstwo obywateli straciło pracę. Rząd w złej sytuacji finansowej większości społeczeństwa zamiast pomóc próbuje jeszcze więcej wyciągnąć z ich portfeli. W dzisiejszych czasach ludziom nie jest łatwo znaleźć odpowiednią pracę pod względem dochodowym, więc dodatkowe opłaty obciążające ich ulubione napoje sprawią, że ich życie będzie jeszcze uboższe niż wcześniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Świat płonie, a przed nami kolejna premiera Apple.

Miltonalia – wydarzenie współczesnego liberalizmu