Photo by Evan Vucci/AP/Shutterstock
w , ,

Dlaczego giełda gwałtownie rośnie w obliczu pandemii? Ponieważ Trump uważa, że to może go uratować

W listopadzie odbędą się wybory prezydenckie USA. Wyjątkowo ciężkie czasy szczególnie, że Stany Zjednoczone są w czołówce państw najbardziej dotkniętych pandemią. Zarażenia liczą w setkach tysięcy. Szanse na wygranie Trumpa w drugiej turze są oceniane na 95% według naukowców. Model statystyczny oblicza również emocje. Jaki problem mają amerykanie z Trumpem?

Bob Cesca na łamach salon.com opisuje jak dziennikarze David Barstow, Susanne Craig i Russ Buettner odkryli skąd taka obsesja prezydenta na punkcie rynków finansowych. Niekoniecznie jest to związane z jego filozofią ekonomiczną.

Trump często angażował się w oszustwo znane potocznie jako greenmailing. Polegało ono na tym, że Trump, wraz z ojcem, Fredem, jako swoim skrzydłowym człowiekiem, wykorzystywał media informacyjne, aby podnieść cenę akcji, zasiewając plotki, wymyślone przez samego Trumpa, na temat przejęcia. Powodowało to wzrost ceny akcji, tylko dla Trumpa, aby albo sprzedać lub zażądać lukratywnych ustępstw od firmy docelowej, aby zmusić go do odejścia.

Amerykańscy publicyści zarzucają Trumpowi naginanie rynków do swoich zachcianek i fantazji. Zanim w USA uderzyła pandemia i towarzyszący jej kryzys ekonomiczny, co nie jest udowodnione, ale, że nielogiczna Wojna Handlowa z Chinami była pretekstem Trumpa do przejęcia amerykańskich indeksów.

Trump poświęca się Wall Street. To nie zadziała

Odkąd Trump rozpoczął wojnę handlową z Chinami na początku 2018 roku, kiedy tylko ogłosił dobre wieści o negocjacjach z Pekinem – które prawdopodobnie były kłamstwami – rynki będą rosnąć. Ilekroć ogłaszałby złe wieści w tym kierunku, rynki by się załamały. Widzimy to na wykresach: Od 2018 roku obserwujemy niespotykane dotąd huśtawki o setki punktów w ciągu jednego dnia handlu, a większość tych wzrostów i spadków była związana z wojną handlową.

Na początku 2018 roku Trump ogłosił dobre wieści o początku negocjacji z Pekinem – które prawdopodobnie były kłamstwami, podkreśla Bob w salon.com. – Ilekroć ogłaszałby złe wieści w tym kierunku, rynki by się załamały. Widzimy to na wykresach. Od 2018 roku obserwujemy niespotykane dotąd huśtawki o setki punktów w ciągu jednej sesjiu, a większość tych wzrostów i spadków była związana z wojną handlową.

W zeszłym roku na łamach Vanity Fair’s, William Cohan opublikował zadziwiający artykuł, który dokładnie zbadał kilka chaotycznych transakcji i związek pomiędzy Trumpem, a ruchem S&P 500. Z pewnością ktoś – lub powiązana z nim grupa osób – dokonywał kolosalnych transakcji tuż przed ogłoszeniem przez Trumpa informacji o wojnie handlowej. Jak podkreślają dziennikarze, zyski są potężne.

Bob Cesca, salon.com: – W tym roku wszyscy zadajemy sobie pytanie, dlaczego do diabła rynki radzą sobie tak dobrze w obliczu pandemii koronaawirusa, nie wspominając o istnieniu recesji i rekordowo wysokiego deficytu budżetowego. Kiedy piszę to w poniedziałek, 13 lipca, Dow podnosi się o 452 punkty, pomimo że wszystko inne się wokół nas załamuje. (Pod koniec dnia Dow zamknął się zaledwie o 10 punktów z powodu złych wieści o wirusie.) Co zadziwiające, od czasu pandemii 23 marca Dow wspiął się na 8000 punktów.

Dlaczego to takie ważne?

Trump desperacko chce być ponownie wybrany na reelekcję tej jesieni, aby uniknąć oskarżenia, nie wspominając już o lawinie nadchodzących pozwów sądowych. Bycie prezydentem służy mu jako jego ostatnia najlepsza tarcza przed odpowiedzialnością. Indeksy na szczytach dają mu argument w dyskusjach, że dzięki niemu sytuacja wygląda naprawdę dobrze, ma to wpływ na jego sondaże. W listopadzie zwyciężył Joe Biden, podobnie jak głośne zwycięstwo Baracka Obamy w 2008 roku. W związku z tym Trump powraca do niektórych swoich starych sztuczek, aby spróbować utrzymać główne indeksy rynkowe co najmniej na dobrym poziomie. Tylko tym razem, jego sztuczki pogłębiają pandemię i dosłownie zabijają Amerykanów, a wszystko to dla dobra jego reelekcji.

Trump mocno nalegał na jak najwcześniejsze zniesienie obostrzeń, a wręcz ignorował problem pandemii w USA. Przedwcześnie rozpoczął proces otwarcia mimo rekordowego poziomu dziennych zarażeń koronawirusem. Amerykańscy politycy zarzucają mu kompletny falstart. – Trump sztucznie wskrzesił rynki pomagając sobie politycznie, ale w tyle została gospodarka. – wyliczają amerykańscy dziennikarze.

Żeby było jasne: Nie, rynki to nie gospodarka. Ale nieudolny wzrost rynków od marca wystarczył, aby dostarczyć Trumpowi trochę bardzo potrzebnego paliwa do jego kampanii, aby chwalić się rekordowymi poziomami indeksów, utrzymując uśmiechy na twarzach wszystkich funduszy z Wall Street, a jednocześnie uspokajając jego aspiracyjnych fanfanów, którzy są zainteresowani tylko wygraną, niezależnie od tego, kto umrze.

Podobny obraz

Koronawirusowe piekło w USA

Sytuacja w USA wygląda nieciekawie. Stan Georgia zastanawia się nad absolutnym zamknięciem, Teksas jest w podobnej sytuacji. W poniedziałek gubernator Kalifornii Gavin Newsom nakazał zamknięcie wszystkich barów, zamkniętych restauracji i praktycznie każdej innej formy rekreacji.

Trump mógł wezwać do wprowadzenia większej ilości przepisów stymulujących, aby utrzymać gospodarkę na powierzchni, aż do momentu, gdy krzywe infekcji spadną do zera.

Trump jest po prostu na tyle bezduszny, że nie przejmuje się krwawymi konsekwencjami swojego złośliwego zachowania. Ignorując pandemię dla dobra Dow, a co za tym idzie jego kampanię reelelekcyjną, ryzykuje, że kolejne tysiące Amerykanów umrze, bo wirus ma się w USA wyjątkowo dobrze. – podkreśla Bob.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

THE CANADIAN PRESS/AP, Richard Drew

Goldman Sachs: chiński juan wzmocni się w stosunku do dolara

Frankowicze chcą pozwać państwo.

Jakub Mościcki: złoto głupców