w

Szkoła i system pruski, czyli produkcja ludzi nieefektywnych.

Bez wątpienia, szkoła w życiu człowieka jest wyśmienitym okresem. Dużo wolnego czasu, spotkania ze znajomymi, śmieszne sytuacje, to wszystko składa się na miłe wspomnienia. Z drugiej strony mamy historie negatywne, nauczycieli, którzy nigdy nie powinni wykonywać swojego zawodu, metody nauczania typu- przez rączkę do główki, kucie na blachę bez zrozumienia, czy wiele innych, dziwnych i nieskutecznych rzeczy.

Krystyna Starczewska: Polska szkoła ostatnich trzech lat to powrót do  autorytarnego systemu nauczania z czasów PRL-u - Biznes w INTERIA.PL

Problemów ze szkolnictwem jest wiele, zaczynając od samej metodyki nauczania, na sztywnej podstawie programowej kończąc. Działać należałoby tutaj od podstaw, nie może być tak, że w roku 2020 bazujemy na systemie pruskim. W świecie pozmieniało się naprawdę wiele, nie potrzebujemy mieć w głowie wszystkich statystyk, średnich opadów w Burkina Faso, czy znać budowy pantofelka.

Sam system pruski powstawał za czasów Fryderyka Wilhelma III. Jego celem było stworzenie silnego i niezwyciężonego mocarstwa, co wiązało się z budową posłusznego ludu, który jak wiemy, jest jedną z najbardziej pożądanych rzeczy w budowaniu potęgi.

Model opierać miał się na indywidualnej pracy, która przeciwdziałała nawiązywaniu głębszych relacji, niewskazanych u „obywatela idealnego”. Ważnym elementem były również dzwonki i ograniczone czasowo lekcje, co nawet dzisiaj, wygląda jak zmiana szychty w fabryce.

Dzieci od samego początku miały kodowane, że są kimś mniejszym niż nauczyciel, ustalana była hierarchia. Uczyć musiały się wyłącznie rzeczy wyznaczonych i czytać lektury obowiązkowe. Każda inicjatywa i wychodzenie przed szereg nie były mile widziane. System miał stworzyć ucznia na tyle wykształconego, aby potrafił czytać proste instrukcje i obsługiwać maszyny, ale ważnym aspektem, było jednocześnie zabicie kreatywności i samodzielnego myślenia.

Galeria: Szkoła w czasach PRL-u - zdjęcie 10 - Dziennik Wschodni

W skrócie, obywatel prosty do manipulacji, który nie będzie się buntował.

„Szkoła” ćwiczy ludzi na papugi, nie myślicieli. Zapamiętywać pewne dźwięki i powtarzać je we właściwym czasie, wtedy otrzymujesz nagrodę.

Larken Rose

Mimo upływu lat, niewiele się zmieniło. Nadal mamy 45-minutowe lekcje, sztywny program nauczania, hierarchię, dzwonki, egzaminy państwowe, oceny i obowiązkowe lektury.

Wystarczy sobie przypomnieć czasy szkolne, najciekawsze były lekcje języka polskiego, chyba każdy pamięta zadania typu – „co autor miał na myśli”. Każda kreatywna i unikatowa odpowiedź jest od razu zabijania, przecież musisz dopasować się do klucza! Uczy to wielu niewłaściwych wzorców, wyobrażamy sobie, że istnieje tylko jedno, właściwe, rozwiązanie danego problemu.

Bardzo dużą przeszkodą jest sztywny program nauczania i brak wolności w tym aspekcie. Szkoły nie mogą wyjść poza ramy podstawy programowej, nawet, jeżeli by chciały. W takim przypadku, pomiędzy placówkami jest bardzo mała rywalizacja, nie mamy szkół typowo specjalistycznych, dzieci nie mogą skupić się na dziedzinie, do której mają smykałkę. Wiążę się to z egzaminami państwowymi, szkoły mogłyby przeprowadzać swoje rekrutacje, dobierać uczniów określonego typu, oraz sektory wiedzy, na których im najbardziej zależy. Stworzyłoby to na pewno bardziej różnorodne kompetencje w społeczeństwie, co w szybko zmieniającym się świecie jest pożądane.

Reforma całego systemu byłaby na pewno długa i żmudna. Zacząć należałoby tutaj od małych zmian, które właściwie można wprowadzić od zaraz. Jednym z dobrych przykładów jest system oceniania. Dlaczego używamy krzywdzącej skali 1-6?

Wyobraźmy sobie następującą sytuację:

Mamy dwóch uczniów, jeden dostaje z testu 51%, drugi 70%. W skali ocen, obydwoje otrzymają 3. Pierwszy uczeń uzna, że nie musi się starać i nauczy się na tyle, aby utrzymać swoją dotychczasową ocenę. Drugi się zdenerwuje, powie, że jego wysiłek był bezsensu i następnym razem również napisze na 51%. W takim przypadku zrównujemy uczniów w dół. Efektywność zarówno jednego, jak i drugiego, znacząco spada.

Idealnym rozwiązaniem byłoby zamienienie ocen na procenty. Proste, wręcz, banalne rozwiązanie, które raz na zawsze, zamknęłoby dotychczasowe spory o oceny.

Kończąc, pozwolę sobie wtrącić, że edukacja nie kończy się na szkole, co idealnie podsumował wybitny człowiek, Mark Twain.

Nigdy nie pozwól twojej szkole, stanąć na drodze twojej edukacji.

Mark Twain

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Artur Dziambor: PiS idzie ścieżką Orbana. Mamy do czynienia z paradyktaturą. Wywiad dla VETO.

Zdobywanie wyborców w 2020r. Kaczyński na TikToku.