w

Myślisz o własnej firmie? Zbuduj ją jeszcze przed założeniem

promocja firmy content marketing

Veto.media to serwis, skupiający głównie osoby przedsiębiorcze, które posiadają swoje firmy lub chciałyby je założyć. Podzielę się więc z Wami bardzo dobrym sposobem. Możecie go wykorzystać podczas budowy własnej firmy, nawet na długo przed jej rozpoczęciem – i to bez żadnego ryzyka. Jak dobrze pójdzie (czyli jak dobrze to zrobisz), otworzenie Twojej firmy będzie wynikało z potrzeby, jaką wygenerujesz, a nie tylko dlatego, że “sąsiad ma, to ja też muszę mieć”.

Nadmienię też, że piszę Wam o sposobie, który sami wykorzystujemy w naszej firmie Top Online, a ten gościnny artykuł jest najlepszym tego przykładem, o czym jeszcze wspomnę.

Problem

Zakładam, że chciałbyś założyć własną firmę, ale nie czujesz się pewny i nie wiesz, czy znajdziesz tylu Klientów, aby było Cię stać na opłacenie ZUS’u, podatków oraz żeby coś jeszcze zostało dla Ciebie. Nie jesteś zbyt wymagający, jeżeli chodzi o początkowe zarobki, bo zależy Ci głównie na rozwoju firmy.

Cel

Naszym celem jest, aby ludzie Cię zauważali, pytali o zdanie, traktowali jak specjalistę w danej dziedzinie i ostatecznie, żeby przyszli do Ciebie z zapytaniem, kiedy będą potrzebowali usługi/produktu z zakresu Twojej specjalności. Doprowadzenie do tego da nam pewność, że Twoja firma będzie rentowna.

Założenia

Na potrzeby tego artykułu będę posługiwał się przykładem prawnika, ale uwierzcie mi, że działa to wszędzie tak samo. Nasz przykładowy prawnik marzy o swojej kancelarii, interesuje się polityką, wie jak funkcjonuje prawo w państwie z dykty i interesuje się doradztwem podatkowym.

Realizacja

Przejdźmy do realizacji naszego zacnego planu. Najpierw na przykładzie wcześniej wspomnianego prawnika, a później wspomnę krótko o sobie.

Z pewnością nie obejdzie się bez strony internetowej. Prawnik więc założył swoją stronę w oparciu o WordPress – najpopularniejsze rozwiązanie, które daje mu możliwość blogowania. Postanowił, że na stronie zacznie publikować to, za co inni biorą gruby hajs, czyli porady prawne. Na stronie głównej zaczęła widnieć informacja, że można napisać do niego maila, a on raz w tygodniu wybierze kilka tematów i opublikuje publicznie odpowiedzi. Początkowo nikt nie pisał, więc raz w tygodniu rozwiązywał sprawy wymyślone przez siebie, w których czuł się najmocniejszy – porady podatkowe.

Nasz prawnik, niezrażony niemalże zerową widownią założył swoją stronę na FB, której nazwa była powiązana z nazwą strony. Tam też umieszczał swoje wpisy, ale to nic nie dawało.

Pierwszy przełom przyszedł w momencie, kiedy zaczął lajkować kilkanaście wpisów dziennie innych firm oraz komentować wpisy, krótko doradzając. Prawnik zauważył, że to dobrze funkcjonuje, więc zapisał się do różnych grup i się tam udzielał. Popularność powoli rosła i nawet kilka osób napisało do niego maila z prośbą o porady, na które ten precyzyjnie odpisał na swoim blogu. Każdy dziękował mu za pomoc.

Zainspirowany dobrym feedbackiem i wkurzony aktualną sytuacją w swoim kraju Onion Republic, napisał wpis, krytykujący poczynania rządu, jednocześnie sugerując rozwiązanie, które rząd powinien zastosować. Rząd oczywiście nie zwrócił na wpis uwagi, ale jego post został doceniony oraz szarowany wielokrotnie. Zdał sobie więc sprawę, że trzeba to robić częściej. Statystyki rosły, a jeden czytelnik napisał, że mógłby sobie “zoptymalizować bloga”, to będzie bardziej widoczny w Google.

Zaciekawiony wgłębił się w temat i znalazł poradnik SEO. Okazał zainteresowanie również kilku podstawowym narzędziom SEO. Ostatecznie poświęcił kilka dni na zoptymalizowanie podstawowych elementów strony, żeby zobaczyć, jakie efekty to przyniesie. Jako, że jakość kontentu była bardzo dobra, efekty przyszły dosyć szybko oraz podwoiły mu liczbę użytkowników. Od tej pory dbał o kilka podstawowych zasad pozycjonowania stron, co skutkowało świetnymi rezultatami. Ponadto, nawet stare wpisy były często odnajdywane w wyszukiwarkach.

Pewnego dnia, po jednej z bardzo dobrych, pomocnych odpowiedzi, jakie napisał na swoim blogu, zgłosił się do niego właściciel portalu o tematyce podatkowej z zapytaniem, czy nie chciałby napisać artykułu na ich serwis, na co on przystał, nie żądając nic w zamian. Okazało się, że jego artykuł przeczytały tysiące osób. Część z nich zaczęła go obserwować w social mediach, a to przełożyło się na kolejne maile z prośbą o doradztwo – czyli kolejne, dobre tematy na wpisy na blogu, kolejni zadowoleni czytelnicy i kolejne udostępnienia strony. Prawnik zaczął więc wysyłać kilka maili dziennie do serwisów o tematyce podatkowej, oferując napisanie ciekawego artykułu. W mailu podawał link do poprzedniego artykułu, bloga i profilu w social mediach. Już po kilku dniach pisał kolejny artykuł na zewnętrzny serwis. Artykuł znowu przysporzył mu kolejnych czytelników, jak również obserwatorów, a on sam stawał się powoli już rozpoznawany na wielu grupach.

Po jakimś czasie zaczęły się zgłaszać do niego firmy, które prosiły o doradztwo podatkowe. Wiedziały już, że jest w tym dobry! To był znak, że osiąga swój cel i niedługo będzie mógł założyć swoją firmę bez ryzyka o zlecenia oraz bez obaw o wykonywanie zleceń, które nie są w sferze jego zainteresowań.

Największy sukces, który wymusił na nim ostatecznie założenie własnej działalności był gościnny wywiad w podcaście, do którego sam się wprosił (wysyłał wiadomość do prowadzących kanały na youtube i podcasty z zapytaniem czy nie chcieliby zrobić z nim odcinka). Wtedy też jego popularność wzrosła mocno, a on wiedział, że czas zrobić kolejny krok i odebrać odłożoną na tak długo gratyfikację.

To tyle o prawniku, który jak widzisz nie robił nic specjalnego. Nie wymyślił drugiego Facebooka. Nie odkrył Ameryki. Po prostu był konsekwentny, wytrwały i dzielił się wiedzą – tak po prostu.

Żeby nie było, że to jakaś super zmyślona historia. Opowiem Ci krótko o mojej przygodzie z tworzeniem sklepów internetowych.

Otóż jako osoba uniwersalna (nie jestem ani najlepszym programistą, ani najlepszym grafikiem, ani najlepszym sprzedawcą) i dobrze radziłem sobie w robieniu minimalistycznych sklepów. Często śmieję się, że z mojej największej wady (w niczym nie jestem najlepszy) zrobiłem największą zaletę (dzięki uniwersalności potrafię połączyć różne wątki, projekty lub ludzi).

Z wycenami nie było kolorowo, bo stawiałem taki sklep za około 2 tysiące złotych – choć wtedy dwa tysiące miały jakąś wartość. 🙂 Zawsze byłem zawalony robotą, więc nie miałem czasu nigdy pochwalić się realizacją. Pewnego dnia jednak powiedziałem “stop”. Zrobiłem sobie dwa tygodnie przerwy, podczas których ładnie opisałem, a następnie umieściłem kilka realizacji w portfolio. Dodatkowo zapytałem, czy mogę umieścić w stopce sklepów prędzej utworzonych informację, że to ja tworzyłem szablon. Jako, że współpracowałem z platformą Shoplo, napisałem małą, darmową aplikację, która wyświetlała te wkurzające okienko namawiające Cię do dopisania do newslettera. Po dwóch miesiącach okazało się, że apka jest najczęściej pobierana w Shoplo Store, a ludzie wchodzą na moją stronę, sprawdzają realizację i piszą maile, czy nie stworzyłbym dla nich minimalistycznego i responsywnego szablonu. Jeszcze lepszy efekt dały dwa szablony, które stworzyłem i udostępniłem na Shoplo. Jeden z nich jest równie popularny co wspomniana aplikacja i nazywa się MINIMAL. Do tej pory zainstalowało go setki sklepów.

Takim oto sposobem zacząłem przebierać w zleceniach. Wyceniałem coraz wyżej swoją pracę, zwiększałem jakość, a Klienci byli bardzo zadowoleni. Problem pojawił się inny – skalowalność biznesu. To on sprawił, że porzuciłem tworzenie sklepów na rzecz pozycjonowania stron internetowych w Top Online. Swoją drogą, wiesz kim byli moi pierwsi Klienci na SEO? Osoby, którym tworzyłem sklepy. 🙂 Startowaliśmy więc w Top Online z kilkudziesięcioma Klientami na pokładzie.

Sposób czy marketing

Specjalnie wyżej używałem słowa “sposób”, a nie “marketing”, bo pewnie byś się przestraszył i powiedział, że Ty nie znasz się na marketingu. Tymczasem przedstawiłem Ci, jak możesz robić dobry marketing osobisty za pomocą kontent marketingu, który umożliwi Ci założenie firmy, wynikającej z zapotrzebowania na Twoje produkty czy usługi, jakie zamierzasz oferować.

Jedyne czego potrzebujesz, to duuużo chęci do rozwoju osobistego i nauki. Nim się obejrzysz, zaczniesz sprzedawać nie sprzedając, lecz robiąc dobry marketing.

Zauważ też, że publikuję ten artykuł tutaj, a nie na swoim blogu – zupełnie jak wspomniany w tym artykule prawnik. Dzielę się swoją wiedzą/doświadczeniem i liczę, że to docenicie, polakujecie, udostępnicie znajomym. Ja w ramach podziękowania podzielę się z Wami kolejnymi doświadczeniami na łamach tego serwisu. Artykuły umieszczałem już również na eKomercyjnie.pl, mamsklep.pl czy Shoplo (jeżeli interesuje Cię ile zarabia sklep internetowy ze skarpetkami to kliknij tutaj). Zobaczymy, czy w tym przypadku konsekwencja również mi się opłaci. 🙂

Jeżeli chcesz obserwować osoby bądź firmy, które robią dobrze tego rodzaju marketing, to zwróć uwagę na np. Social Tigers (potrafią to robić naprawdę dobrze, w szczególności właściciel Franciszek), Sławomira Mentzena (tak, tak, on robi świetny marketing i wykorzystuje swoje 5 minut bardzo dobrze, choć bez bloga) czy nawet Trader21 (już wiesz, dlaczego Trader21 pojawia się na różnych kanałach YT ostatnio tak często :-)).

Jeżeli powyżej opisane zadania Cię zniechęciły i uważasz, że jest ich za dużo, to sugeruję, abyś nie zakładał swojej firmy oraz wrócił przed TV. 🙂 Tylko później nie narzekaj! 😛

Miłego dnia!
Marcin Kamiński
CEO w Top Online
marcin.kaminski@toponline.pl

Co myślisz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sondaż BioStat. 87 procent Polaków popiera otwarcie restauracji i hoteli

Sondaż BioStat. 87 procent Polaków popiera otwarcie restauracji i hoteli

Szacunek za styczeń. Bezrobocie zwiększa się

Szacunek za styczeń. Bezrobocie zwiększa się