w , , ,

George Soros – jak stworzyć wroga idealnego

George Soros jawi się jako wróg idealny. Tylko kto stoi za czarną legendą Georga Sorosa? Według szwajcarskiego dziennikarza Hannesa Grasseggera jest ono dziełem dwóch mało znanych konsultantów politycznych.

2018 roku, w październiku w skrzynce pocztowej amerykańsko – węgierskiego miliardera i filantropa George`a Sorosa pojawił się dziwny pakunek. Administrator budynku wyrzucił go w krzaki i wezwał policję. Miał rację. W środku była bomba. W Ameryce i wielu państwach świata dominuje mowa nienawiści, która rodzi ekstremizmy i przemoc. W takim klimacie strachu, kłamstw i rosnących w siłe autorytaryzmów, wystarczy wyrażać swoje poglądy, by ściągnąć na siebie pogróżki – oświadczyły władze Open Society Foundation, organizacji Sorosa. – Założyciel i prezes naszej fundacji odcina się od przemocy i wzywa polityków wszystkich opcji do pohamowania retoryki. Słowa mają swoje skutki.

Znalazł bat na funta

FBI wkrótce zatrzymało nadawcę. Widywano go na wiecach Donalda Trumpa, a furgonetka w której przygotowywał bomby, była oklejona prawicową propagandą. Wysłał w sumie 16 paczek z materiałami wybuchowymi. Adresatami większości byli politycy. A także telewizja CNN, Robert De Niro i dwóch filantropów o liberalnych przekonaniach – Tom Steyer i George Soros.

Soros znalazł się na liście, bo wspierał demokratów i kampanię Hillary Clinton. Urodzony na Węgrzech imigrant założył w Stanach Zjednoczonych jeden z najbardziej dochodowych funduszów hedgingowych i dorobił się na nim majątku szacowanego na osiem miliardów dolarów. W latach 80. zaangażował się na rzecz ruchów opozycyjnych w bloku wschodnim. Ufundował stypendia umożliwiające kształcenie na zachodnich uniwersytetach młodzieży z Europy Środkowej i Wschodniej. Z takiej możliwości skorzystał Viktor Orban, który studiował na Oksfordzie za pieniądze Sorosa.

Momentem przełomowym był rok 1992, gdy spekulant przeprowadził atak spekulacyjny przeciwko Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy chcieli wejść do europejskiej unii monetarnej i musieli utrzymać kurs funta szterlinga w wąskim przedziale bliskim innym walutom wspólnoty. Według Sorosa ustalony przez Bank Anglii stosunek funta do niemieckiej marki był zawyżony. Postanowił grać na załamanie – i wygrał. Spekulacje przyniosły mu około miliarda dolarów, a Wielką Brytanię kosztowały kilka miliardów funtów.

Winiono go za falę bankructw, recesję, rezygnację Zjednoczonego Królestwa z euro. Jeszcze gorsze skutki wywołał podobny atak przeprowadzony przez fundusz Sorosa pięć lat później na bata – walutę Tajlandii. Inwestor zarobił około 750 mln dolarów, a konsekwencje dla tego wschodzącego rynku były katastrofalne – upadłość, bezrobocie, spadki wzrostu w całym regionie.

Trudno jednak przypuszczać, żeby fanatyczny zwolennik Trumpa mścił się za cierpienia tajskich biznesmenów sprzed dwudziestu lat. W oczach amerykańskiej prawicy miliarder urósł do roli głównego manipulatora, zbrodniczego geniusza, który spisuje by wprowadzić nowy, liberalny porządek świata. W zeszłym roku został oskarżony przez jedną z kongresmenek o przysłanie karawany migrantów z Hondurasu. Trump zarzucił mu finansowanie przeciw nominacji Bretta Kavanaugha do Sądu Najwyższego. Pewien parlamentarzysta stwierdził, że miliarder kontroluje Partię Demokratyczną. – Równie dobrze mogliby podnieść dłonie i zakrzyknąć Heil Soros – powiedział na antenie Fox News. Inny jego republikański kolega uważa, że Soros zorganizował w 2017 roku marsz białych nacjonalistów w Charlottesville na którym doszło do krwawych starć

Podobno kampania czarnego PR prowadzona jest po drugiej stronie Atlantyku. Na Węgrzech zmuszono fundację Sorosa do zamknięcia finansowanego przez nią uniwersytetu. W 2017 roku jeden z tamtejszych posłów stwierdził, że miliarder ma szatański plan, który polega na rozwodnieniu chrześcijańskiego ducha Europy poprzez przymusowe przesiedlenie dziesiątek milionów imigrantów, a zatrzymanie tego programu to chrześcijański obowiązek.

Lęk gorszy od choroby

Kryzys migracyjny w Europie dał Orbanowi pretekst, by w czasie kampanii przed wyborami parlamentarnymi uderzyć w Sorosa. – Walczymy z wrogiem, który nie jest taki jak my. Nie działa jawnie, lecz w ukryciu, nie wprost, lecz niemoralnie, nie w kraju, lecz międzynarodowo, nie wierzy w uczciwą pracę, tylko spekuluje, nie ma swojej ojczyzny, lecz czuje się panem świata – mówił na jednym z wieców. Wywieszono bilbordy ze zdjęciem uśmiechniętego Sorosa i podpisano: Nie pozwólmy, żeby śmiał się ostatni.

Zagadka czarnej legendy miliardera jest niezrozumiała dla niego samego. Według szwajcarskiego dziennikarza Hannesa Grasseggera taka nagonka nie bierze się znikąd. Soros wyrósł na wroga publicznego numer jeden za sprawą dwóch politycznych konsultantów, Arthura Finkelsteina i jego protegowanego, George`a Birnbauma. Tego ostatniego Grassegger zdołał nakłonić do rozmowy. George Eli Birnbaum urodził się w 1970 roku w Los Angeles, dokąd jego rodzina uciekła z nazistowskich Niemiec. Ojciec przeszedł przez Auschwitz, dziadek został zastrzelony na oczach własnego syna. A jednak – zdaniem Grasseggera – to Birnbaum odegrał kluczową rolę w demonizacji Sorosa, a także w powrocie do antysemityzmu jako broni politycznej.

Jego kariera zaczęła się w latach 90. pod skrzydłami konsultanta politycznego Arthura Finkelsteina, który trzydzieści lat wcześniej był jedną z pierwszych figur w tym biznesie. Wyznawał prostą filozofię – wybory rozstrzygają się na długo przed ich rozpoczęciem. Większość ludzi wie na kogo zagłosuje, jakie wartości popierają i czemu się sprzeciwiają. Ciężko przekonać ich do zmiany zdania, dużo łatwiej zniechęcić niż zmotywować. I taką metodę z bardzo dobrym skutkiem zastosował DOnald Trump wobec Hillary Clinton. A później podziękował czarnym wyborcom za absencję.

Każdy wróg ma czyjąś twarz. Nie nazim, lecz Hitler; nie Al-Kaida, lecz ben Laden

Finkelstein uznał, że najmocniej oddziałują na wyborców trzy lęki: przed przestępczością, przed narkotykami oraz kwestie rasowe. To one najbardziej dzielą społeczeństwo – napisał w notatce dla sztabu wyborczego Richarda Nixona w 1970 roku. Celem Finkelsteina była maksymalna polaryzacja, skierowanie rożnych grup przeciwko sobie. Przeciwnika należy przedstawić w tak niekorzystnym świetle, żeby nawet najwięksi lenie ruszyli się zagłosować przeciw niemu. Klientom doradzał, żeby nie opowiadali o sobie, lecz niszczyli wroga. To on wprowadził słowo liberał jako obelgę do amerykańskiej retoryki. Przyjaciele Finkelsteina twierdzą, że nikt nie doprowadził do zwycięstwa tylu polityków co on. Pracował dla Goldwatera, Nixona i Reagana. Za jego czasów powstało hasło Make America Great Again. Zmarł w 2017 roku pozostawiając po sobie trwały ślad w amerykańskim życiu publicznym.

Podobny obraz

Żyd i Orban, dwa bratanki?

Jak pisze Grassegger, Birnbaum dał się uwieść urokowi osobistemu Finkelsteina. Prywatnie mentor był błyskotliwym, zabawnym i bezpretensjonalnym człowiekiem. Sypał jak z rękawa anegdotkami z najwyższych kręgów władzy. Najbardziej chciał politykę, dwie córki i partnera. Człowiek, który pomógł wielu radykalnym homofobom sam był gejem. W 2004 roku wziął ślub z mężczyzną, którego kochał od czterdziestu lat i pozostawali razem, aż do jego śmierci.

Finkelstein wciągnął Birnbauma do projektu izraelskiego. Ich klientem miał być Beniamin Netanjahu, który po zaójstwie Ichaka Rabina w 1995 roku stanął do walki wyborczej z dużo bardziej doświadczonym i znanym Szimonem Peresem, zwolennikiem procesu pokojowego. Netanjahu zaczynał z przegranych pozycji, sondaże dawały mu 20 procent. Jednak w kampanii skupił się na atakowaniu kontrkandydata. Zarzucał Peresowi, że chce podzielić Jerozolimę. W dniu wyborów wyścig był bardzo wyrównany. Wieczorem większość ankiet przyznawała zwycięstwo Peresowi. Podobno Netanjahu zadzwonił wówczas do swojego tajnego doradcy – Nie martw się, ja wygrywam wszystkie wyrównane głosowania – powiedział mu Finkelstein. I rzeczywiście, Netanjahu zwyciężył z przewagą nieco ponad jednego procenta głosów.

Image - Israel contradicts its Hungary envoy to back anti-Soros a

Po tej wygranej Finkelstein został gwiazdą. Birnbaum przeniósł się do Izraela, został szefem gabinetu politycznego Netanjahu. Okazało się, że model amerykański można zastosować na całym świecie. Po roku 2003 konsultanci z powodzeniem pomagali politykom w Rumunii i Bułgarii. W 2008 roku Netanjahu zapoznał ich z jego starym znajomym, Viktorem Orbanem. Według Grasseggera kampania na Węgrzech była ich arcydziełem. Przeciwników nie brakowało. Kraj poprosił właśnie o pomoc finansową międzynarodowe instytucje, które zażądały zaciśnięcia pasa. Finkelstein i Birnbaum poradzili Orbanowi by wziął na celownik biurokratów i obcy kapitał. Wygrał w 2010 roku, zgarniając dwie trzecie miejsc w parlamencie. – Zdmuchnęliśmy socjalistów, zanim jeszcze zaczęły się wybory – mówi Birnbaum, którego do nić dziwi łatwość tamtego zwycięstwa.

Commission hits back over Hungary's anti-Juncker campaign – POLITICO

Orban budował narrację, w której Węgrzy byli ofiarą; twierdzą oblężoną najpierw przez Turków, potem nazistów i w końcu przez komunistów. Mieli misję obrony chrześcijaństwa przed islamem i siłami świeckimi. Pojawił sie jednak problem. – Nie było żadnego prawdziwego przeciwnika – wspomina Birnbaum w rozmowie z Grassegerem. Skrajna prawica została spacyfikowana, socjalistów pokonano, reszta się nie liczyła. – Musieliśmy jakoś zdynamizować naszych wyborców, żeby wyszli z domu i zagłosowali. Potrzebowaliśmy mocnego przesłania, czegoś jak mur Trumpa. A nic tak nie motywuje jak wróg, który ma konkretną twarz. Arthur zawsze mówił, że ludzie nie bili się z nazistami, lecz z Adolfem Hitlerem. Nie walczyli z Al-Kaidą tylko z Osamą ben Ladenem – opowiadał Birnbaum. Podobno Finkelstein doznał nagłego olśnienia. A gdyby tak odsłonić kurtynę spisków? A jeśli stoi tam jakaś mroczna postać, która trzyma wszystkie sznurki? Władca marionetek. Ktoś, kto jest wcieleniem wielkiego kapitału. Człowiek z krwi i kości. Węgier. Jednocześnie obcy i swojski – pisze szwajcarski dziennikarz. Soros był idealnym wrogiem.

Przepis na spisek

W tym momencie warto oddać głos Robertowi Mackeyowi z portalu The Intercept, jego zdaniem Szwajcar nie docenia wątku amerykańskiego. A paranoję wokół Sorosa rozpętała sześć lat wcześniej telewizja Fox News. W 2007 roku prezenter Bill O`Reilly oskarżył finansistę o to, że narzuca Amerykanom radykalną lewacką agendę, a jego celem jest kupienie prezydentury. Goście programu twierdzili, że Soros obchodzi przepisy o finansowaniu kampanii politycznych, jest chroniony przez media głównego nurtu. To Doktor Zło tego całego świata lewackich fundacji, który naprawdę nienawidzi Ameryki.

Parę lat później, inny prezenter Fox News, Glenn Beck, obnażył przerażający spisek mający na celu zaprowadzenie anarchii i stalinizmu w USA. Soros został przedstawiony jako władca marionetek, który z pomocą swojej fortuny wywołuje chaos na całym świecie, by jeszcze bardziej się wzbogacić. Program Becka pokazano w Stanach, ale za pośrednictwem sieci dotarł do skrajnie prawicowych środowisk na całym świecie, co zdaniem Mackeya pomogło Birnbaumowi i Finkelsteinowi w wykreowaniu wroga, którego potrzebował Orban.

Węgierski polityk skorzystał z rady. Kampania zaczęła się 14 sierpnia 2013 roku, na dziewięć miesięcy przed wyborami od artykuły w gazecie zbliżonej do kręgów władzy, atakującego organizacje pozarządowe związane z Sorosem. Następnie policja wtargnęła do siedziby organizacji proekologicznej Okotars, kontrolowanej rzekomo przez miliardera. Niczego nie znaleziono, ale w oczach opinii publicznej wykreowano siatkę zagranicznych NGO-sów prowadzonych rzekomo przez Sorosa.

Podczas kryzysu migracyjnego ten ostatni przekonywał, że Europa musi stworzyć wspólny plan zarządzania napływem uchodźców i przygotować się na przyjęcie milionów ludzi rocznie. 30 października 2015 roku Orban wygłosił przemówienie w którym oskarżył miliardera o to, że chce osłabić kraj i zalać go azylantami. Tak rozpoczęła się kampania pod hasłem Zatrzymać Sorosa. Orban wygrał z dużą przewagą w 2014 roku i 2018 roku.

Idealny przeciwnik to taki, którego można ciągle okładać, a on nie oddaje, uważa Birnbaum. Gdyby odpowiedział na ataki to dowiódłby jak bardzo jest wpływowy. Według szwajcarskiego dziennikarza Birnbaum jest dumny z kampanii. – To było oczywiste. To był najprostszy ze wszystkich produktów Wystarczyło go opakować i sprzedać – mówi. Finkelstein i Birnbaum zrobi z Sorosa mema – pisze Grassegger. Ich praca na Węgrzech obiła się echem na całym świecie. Od warszawy przez Rzym po Waszyngton. Birnbaum mówi, że ta broń stanowi wspólny mianownik ruchów nacjonalistycznych.

O pochodzeniu Sorosa

W kampanii Orbana nigdy nie padło słowo Żyd. Mówiło się o wrogu, który jest inny i nie ma domu. Wyborcom nie trzeba było tłumaczyć o co chodzi. Finkelstein i Birnbaum stworzyli potwora. Sorosowi zarzuca się jednocześnie, że wywołał rewolucje (przeciw komunistom) i że sam jest komunistą, że jest chytrym Żydem, który pociąga za sznurki, a jednocześnie nazistą.

Birbaum zgodził się na wywiad, bo chce się bronić przed oskarżeniami o antysemityzm. Sam jest pobożnym Żydem i wspiera wiele charytatywnych organizacji proizraelskich, – Planując kampanię, nie myśleliśmy ani przez chwilę o pochodzeniu Sorosa – mówi. Ba, twierdzi nawet, że początkowo nic na ten temat nie wiedział przed przyjęciem zlecenia sprawdził czy Orban nie głosił antysemickich poglądów i nic nie wzbudziło jego podejrzeń. – A jeśli ktoś jest Żydem to nie mogę go atakować? – pyta Birnbaum. Z perspektywy czasu przyznaje, że kwestia antysemityzmu na Węgrzech wygląda bardzo źle. Broni jednak swojej kampanii/ – Antysemityzm jest wieczny, nie da się go wyeliminować. Nasza kampania nie sprawiła że przybyło antysemitów. Po prostu pokazaliśmy nowy cel. Zrobiłbym to ponownie.

Napisane przez Szymon Machalica

kontakt@veto.media
instagram: vetopolska

3 komentarze

Dodaj odpowiedź

    2 pingi oraz trackbacki

    1. Pingback:

    2. Pingback:

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Giełdowe inside info

    Spadek cen ropy ze względu na obawy drugiej fali pandemii